niedziela, 4 listopada 2012

Kącik krawiecki :D

Witam wszystkich i już tłumaczę się ze swojej paromiesięcznej nieobecności.

Od lipca było duże zamieszanie w moim życiu. Najpierw miesiąc siedziałam z dzieciakami na działce. Potem był wspólny rodzinny urlop. W międzyczasie wpadliśmy na genialny pomysł- wyprowadzka do większego mieszkania, więc w 2 dni po urlopie była AKCJA PRZEPROWADZKA, ponieważ w czasie urlopu i dość ekspresowo znaleźliśmy najemców na nasze stare mieszkanie i chcieli je od zaraz!!! Nie ma to jak wszystko naraz.

Dbając o swoje cacuszka- maszyny do szycia- wywiozłam je poza teren totalnego rozgardiaszu co by się im nic nie stało więc ta część mojego życia zniknęła na dłuższy czas :(

Tuż po przeprowadzce, a mianowicie 4 dni później odbył się II Zlot forum e-krawiectwo. Następne 3 tygodnie żyliśmy na pudłach bo oczywiście firmy meblarskie meble robią tylko na zamówienie wrrr.

Koniec końców w zeszłym tygodniu dotarł do mnie ostatni mebel- biurko szyciowe :) :D :)

Z olbrzymią frajdą wzięłam się za jego skręcanie i układanie szyciowych akcesoriów. Oczywiście nie mogłam się powstrzymać i zamówiłam trochę materiałów.

Tadam Tadam, oto mój własny, prywatny kącik krawiecki :)




Lada dzień zaczynam więc szyć i wrzucać tutaj swoje uszytki.

Znów mam power'a do tworzenia :):):)

II Zlot forum e-krawiectwo

Wiem, wiem....
Minęło sporo czasu, a ja dopiero dziś siadam i piszę.

27- 28.09.2012 odbył się II zlot forum ekrawiectwo w siedzibie łódzkiej Strimy.

Zlot tak jak i pierwszy- baaardzo udany. Miło było zobaczyć znajome twarze jak i poznać nowe osoby. Tak jak zwykle nałykałam się sporej porcji nowej wiedzy, zapoznałam się z nowymi rzeczami, których nie znałam, oraz jako, że człowiek jest zwierzęciem stadnym- towarzysko naładowałam baterie.

Nasze zbiorowe zdjęcie na start :)

 Następnie zajęliśmy się przeróbkami. Ja miałam sukienkę z której zrobiłam spódnicę, oraz bluzkę, którą należało zwęzić, dopasować oraz przerobić rękawy.

Sukienka pierwotnie prezentowała się tak:

A tu już po malej przeróbce:


Tutaj Artur zaznacza mi gdzie i jak mam zwęzić bluzkę oraz skrócić rękawy:


A tutaj efekt końcowy: (w końcu zaczęłam ją nosić :))



W kolejnym etapie całą załogą zabraliśmy się za wykrojenie, malowanie i szycie toreb :)


W międzyczasie Andrew uruchomił hafciarkę i nie omieszkałam nie skorzystać. Oto jak się haftowało moje logo :)

Na koniec zlotu również całą ekipą tworzyliśmy baner Strimy, ze wszystkiego co się dało: guzików, suwaków, materiałów, folii, kleju, czesanki...... itd.


Zdjęcie na koniec zlotu z naszymi torbami oraz niepowtarzalnym banerem :)


Bardzo dziękuję Załodze Strimy za olbrzymie chęci i zaangażowanie, a Uczestnikom Zlotu za wspaniałą atmosferę, dzielenie się wiedzą oraz wielachne poczucie humoru :)
Wszyscy jesteście THE BEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:buzki::kwiatek:

Do zobaczenia za pół roku!!! :)

wtorek, 10 lipca 2012

Plażowo mi :)

Uszyłam w końcu fifrok na różne okazje. Ma świetny druk- szalone pannice na shoppingu w centrum :)
Nie wiem czemu kojarzy mi się z plażą, pewnie dlatego, że jest jakby z kostiumowego tworzywa- lycry, tylko cieńszej, no i jest taka luźna.

Zakupiłam materiał w formie raportu- dł 90cm, szer 150cm- za bagatela 30zł!!! Ale druk mnie powalił :)
Niestety standardowo zapominam o cykaniu fotek, więc zdjęcie pokazuje częściowo wycięty materiał :)


Niestety sam materiał szył się koszmarnie!!! Cienki, rozciągliwy i śliski- wrrrrrrrrrr. Suma sumarum podwinięcia dołu, rękawów i dekoltu podkleiłam  taśmą termozgrzewalną. Tuniko-sukienkę już prałam i się trzyma wszystko :)
A tak wygląda na mnie:



W ostatni weekend zaliczyła grilla ze znajomymi, oraz obiad w knajpce z mężem :) Dostałam kilka pochwał więc mniemam, że część z tych osób nie kłamała hihi. Mężowi też się bardzo podoba, ale to fanatyk odkrytych długich nóg, więc jego opinia nie jest brana pod uwagę ;)

A co wy na to? Możecie krytykować :) Wam za to głowy nie urwę a na pewno wezmę pod uwagę przy następnych uszytkach :)


poniedziałek, 9 lipca 2012

Półśpiochy dla maleństwa :)

Nienawidzę nap!!! wrrrrrrrrrrr
Przewijanie parę razy na dzień. Przebieranie przy obecnych opałach również. Od rana do kolejnego rana pstryk i pstryk. W te i wewte.  Kota można dostać!!! (nic do kotów nie mam) I parę paznokci też poszło żyć swoim życiem- beze mnie :(

Postanowiłam nie testować póki co napownicy.

Zdecydowałam uszyć 2 pary półśpiochów. Na dupkę wsuwanych raz dwa. Gumeczka w pasie i.....ani jednej napy! Yes, yes, yes........:):):)

Mając gładki interlok stwierdziłam, że trochę nudne te śpiochy i zakupiłam aplikacje (naprasowanki) :)
Efekt końcowy strasznie mi się podoba :)
Uszyłam coś co było mi potrzebne, zużyłam ostatni mały kawałek materiału, poświęciłam na to z 1,5 h, no i wizualnie też jest bardzo fajnie :)

 Ozdóbka- sweet story :)
 Ozdóbka- różowe kwiatuszki

 Tutaj mój wyrób ozdobiony moją metką :)

AHA. Przetestowałam rewolwer do dziurek. Sprawuje się świetnie. W końcu mam piękne dziureczki w sandałkach, nie zrobione za pomocą gwoździa i młotka :)
Jeszcze nigdy w życiu nie udało mi się kupić butów abym nie musiała dorabiać dziurek w paseczkach. Ahh te chude kostki.

czwartek, 28 czerwca 2012

Moje pierwsze metki :)

Jak już dawno obiecałam na forum e-krawiectwa zrobiłam sobie metki :)
Korzystałam od A do Z z tutka u MonikiMagdaleny i oto efekt :)


środa, 27 czerwca 2012

Muffa, muffinki i inne słodkości

W ostatni weekend siostra urządziła imprezkę imieninową i w sumie ten post raczej wychwali ją niż mnie... a co.... należy jej się :)

Ja dla śmiechu bardziej (a śmiechu było sporo), uszyłam dla niej Muffę. Wielką muffinkę bo siostra to ostatnio rodzinny cukiernik no.1!!! Zaczęła piec muffiny w ilościach mega hurtowych, a robi je tak piękne i smaczne, że namawiam ją do pisania bloga- ale póki co to oporna w tej kwestii jest :)
Może Wasze ochy i achy nad jej poniższymi cudami ją zachęcą.

Moja śmieszna Muffa :)
W kolorowej papilotce, kremem straciatella i różową kulką na zwieńczeniu.
Kompletnie niepraktyczny prezent- typowy zbieracz kurzu i zabieracz miejsca, a co!



A oto dzieła mojej siostry:

Tu babole: muffiny z kremem cytrynowym :) mniamniuśne


Pudding czekoladowo- bananowy :)


Optymistyczne- kolorowe trufle czekoladowe :)


Obżarłam się jak.....hmmm.....w czasie imprez diety nie stosuję.....to by było na tyle co do mojego obżarstwa :), a wszyscy wiedzą jaki ze mnie łasuch.

No i jak? Podobają się słodkości? hihi
Ilu osobom poleciała ślinka?

środa, 20 czerwca 2012

Moja pierwsza torba hobo :)

No i stało się...
Dotarła do mnie przesyłka z zamówioną alcantrą i suwakiem, i zabrałam się do pracy. Niestety z zakupionego materiału nie jestem zadowolona- jest strasznie sztuczny, podczas szycia strasznie się elektryzował przez co włosy mi stawały dęba no ale... napaliłam się więc wzięłam się do roboty.

Przy szyciu skorzystałam z tutka u Złotego Kota bo strasznie podobają mi się jej torby.
Trochę zmieniłam parę rzeczy: zamiast patek i magnesowych zapięć jest suwak, który wydaje mi się praktyczniejszy i wygodniejszy, a  kieszenie wewnętrzne są otwarte (bez zapięcia).

Kolor: śliwkowo- fioletowy
Wymiary: 70x50cm więc gigantyczna!!! Szyłam z myślą o wyjazdach na działkę i już ją dziś przetestowałam. Mieści mnóstwo!!!- pieluchy, ciuchy obu szkrabów, butelki, podgrzewacz, mleko, kocyk, butelkę wody mineralnej, krem do opalania, grzechotkę, piłkę nożną, pieluchy tetrowe, chusteczki, portfel i jeszcze parę drobiazgów.

Pewnie doszyję jeszcze ze dwie dodatkowe kieszonki na drobiazgi bo w takim worku tak załadowanym nietrudno coś zgubić. Ale jest fajna bo wychodząc z bobasem w wózku, i trzymając drugiego brzdąca za rękę, mam wszystko w jednej torbie, a nie jak dotąd w kilku i poupychane w zakamarkach wózka.

Efekt jest taki:


Suwak:
 

Zbliżenie na zdobienie (listkowe fiu-bździu):

Kieszenie wewnętrzne:

Piekielna głębia:

Tu wisi na swoim stałym miejscu w mieszkanku: 

 A to ja zadowolona z efektu :):

Jak znajdę jakieś lepsze źródło alcantry, to ta nie będzie moją ostatnią torbą :) Nie polecam najtańszej alcantry z Allegro.
Mam ochotę uszyć sobie listonoszkę jeszcze, na krótkie spacery, oraz torbę/koszyk zakupowy, ale to już ze skóry ekologicznej.

wtorek, 19 czerwca 2012

Fartuszek na Dzień Ojca

Na Dzień Matki uszyłam mamie fartuszek kuchenny w tulipanki, który bardzo spodobał się nie tylko jej. Mój tato zaczął prosić o podobny dla niego, a że on sam od kuchni nie stroni, no i zbliża się Dzień Ojca postanowiłam jemu też coś stworzyć.
W tej wersji zrezygnowałam z części piersiowej fartuszka przez co szyje się go w 45minut,  doszyłam dużo większą kieszeń (z myślą o grillowych akcesoriach), a na ozdobę wybrałam papryczki chilli. Ukochane warzywko tatusia, które traktuje jako przegryzkę w ilościach olbrzymich czego ja nie ogarniam!!! Ja nie zjem nawet kawałka wielkości małego paznokcia.





Do fartuszka w prezencie zapewne dorzucę... papryczki :):):)

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Kosmetyczka od Złotego Kota :)

Dziś wysłałam synka do babci i prawie cały dzień szyłam obiecany fartuszek na zbliżający się Dzień Ojca oraz torbę. I tak między karmieniem małej, szyciem, praniem (dziś były 4 prania aby wykorzystać ten upał), a prasowaniem odwiedził mnie listonosz ze wspaniałą przesyłką. :):):)

Wzięłam udział w candy u ZłotegoKota i wygrałam niespodziankę. W życiu nie spodziewałabym się jej aż takiej!!!

W liście znalazłam parę cudnych kolczyków oraz kosmetyczkę. Cud, miód, malina :)
Oba gifty piękne i w moim guście :)


O ironio! Moja mama-Alina miała w sobotę, dwa dni temu, 16.06- imieniny. Stojąc w Rossmanie głowiłam się co by jej kupić i padło na kosmetyczkę. Najlepsze jest to, że miałam kupić sobie taką samą gdyż jest mi potrzebna, ale stwierdziłam, że się zmotywuję, usiądę i uszyję sobie swoją, własną i niepowtarzalną.

No i proszę... Szyć nie muszę, a mam kosmetyczkę spod igły samej Klaudii :):):) No i jest moja własna i niepowtarzalna :)

Widok z jednego boku:

Widok z drugiego boku:

Zajrzyjmy do środka:

Metka artysty :):

Ale jestem usytasy :):):)

Dziękuję Klaudio bardzooooooo!!!!!!!!!!!!!!!!!!