wtorek, 10 lipca 2012

Plażowo mi :)

Uszyłam w końcu fifrok na różne okazje. Ma świetny druk- szalone pannice na shoppingu w centrum :)
Nie wiem czemu kojarzy mi się z plażą, pewnie dlatego, że jest jakby z kostiumowego tworzywa- lycry, tylko cieńszej, no i jest taka luźna.

Zakupiłam materiał w formie raportu- dł 90cm, szer 150cm- za bagatela 30zł!!! Ale druk mnie powalił :)
Niestety standardowo zapominam o cykaniu fotek, więc zdjęcie pokazuje częściowo wycięty materiał :)


Niestety sam materiał szył się koszmarnie!!! Cienki, rozciągliwy i śliski- wrrrrrrrrrr. Suma sumarum podwinięcia dołu, rękawów i dekoltu podkleiłam  taśmą termozgrzewalną. Tuniko-sukienkę już prałam i się trzyma wszystko :)
A tak wygląda na mnie:



W ostatni weekend zaliczyła grilla ze znajomymi, oraz obiad w knajpce z mężem :) Dostałam kilka pochwał więc mniemam, że część z tych osób nie kłamała hihi. Mężowi też się bardzo podoba, ale to fanatyk odkrytych długich nóg, więc jego opinia nie jest brana pod uwagę ;)

A co wy na to? Możecie krytykować :) Wam za to głowy nie urwę a na pewno wezmę pod uwagę przy następnych uszytkach :)


poniedziałek, 9 lipca 2012

Półśpiochy dla maleństwa :)

Nienawidzę nap!!! wrrrrrrrrrrr
Przewijanie parę razy na dzień. Przebieranie przy obecnych opałach również. Od rana do kolejnego rana pstryk i pstryk. W te i wewte.  Kota można dostać!!! (nic do kotów nie mam) I parę paznokci też poszło żyć swoim życiem- beze mnie :(

Postanowiłam nie testować póki co napownicy.

Zdecydowałam uszyć 2 pary półśpiochów. Na dupkę wsuwanych raz dwa. Gumeczka w pasie i.....ani jednej napy! Yes, yes, yes........:):):)

Mając gładki interlok stwierdziłam, że trochę nudne te śpiochy i zakupiłam aplikacje (naprasowanki) :)
Efekt końcowy strasznie mi się podoba :)
Uszyłam coś co było mi potrzebne, zużyłam ostatni mały kawałek materiału, poświęciłam na to z 1,5 h, no i wizualnie też jest bardzo fajnie :)

 Ozdóbka- sweet story :)
 Ozdóbka- różowe kwiatuszki

 Tutaj mój wyrób ozdobiony moją metką :)

AHA. Przetestowałam rewolwer do dziurek. Sprawuje się świetnie. W końcu mam piękne dziureczki w sandałkach, nie zrobione za pomocą gwoździa i młotka :)
Jeszcze nigdy w życiu nie udało mi się kupić butów abym nie musiała dorabiać dziurek w paseczkach. Ahh te chude kostki.